poniedziałek, 7 stycznia 2013

Matki śmieciarki zbierają plusy w przedszkolu

nie da się ukryć. W podstawówce pewnie też. Pytanie, czy kreatywności wystarczy, żeby wykorzystać wszystkie te skarby.

http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,12557009,_Matki_smieciary__czy_kolekcjonerki_skarbow___jak.html

Makaron, jak wiadomo, służy do wyrabiania ozdób choinkowych, krawatów i naszyjników. Każdy papierek może być wykorzystany. Za lub przeciw. Na lub pod. Dookoła, w środku lub na zewnątrz. Przyklejony, pocięty, poszatkowany, zamoczony, wysuszony, ugnieciony, pomalowany, odbarwiony. Przypięty.

Korki - zbieramy. Ba, korki to zbieramy nawet w pracy, do specjalnie wystawionego pudełka po papierze do ksero.

Baterie - mają swoje miejsce na parapecie. A potem zbiorczo są wrzucane do odpowiednich dziurek.

Makulatura - tej jest mało, ale kosz "do recyklingu" zapełnia się szybciej, niż ten na pozostałe odpadki. Wyrzucamy tony śmieci. Nie tylko resztek jedzenia, ale też materiałów opakowaniowych.

Nie kupuję pasty do zębów opakowanej w folię, w wyjątkowych wypadkach taką, która ma kartonik. Ale wolę wodę w zgrzewkach, nie luzem. Rozpakowanie koszuli z tych wszystkich szpilek, kartoników, plastików, spineczek, zajmuje chwilę, a śmieci jest więcej, niż koszuli właściwej. Kolejna objętość_zbędna przyniesiona do domu. I wyniesiona natychmiast kurcgalopkiem w podskokach. I po co?

Co jeszcze zbędnego zabieramy ze sobą ze sklepu? Siatki? Nie, zawsze mam swoje, chyba że na ryby i surowe mięso. Nie ma nic gorszego, niż biodegradowalna reklamówka, w której przynosi się np. wybielacz do plam - można nie donieść:)

niedziela, 6 stycznia 2013

Pomalutku

przy udziale osób mocno nieletnich, skrzynka po mandarynkach zaczyna nabierać kolorów. Akrylowych.

Jednocześnie rumieńców nabiera prezentacja nt. strategii teoretycznej sieci kawy. Można się przy okazji dowiedzieć, że przeciętny Polak w kawiarni bywa 11 razy w roku (raz więcej, niż poprzednio), Polki wolą latte, a Polacy są wierni espresso. Przeciętnie w kawiarni zostawiamy ponad 10 zł. Przygotowanie kawy w domu kosztuje około 30 groszy. Koszt zakupu kawy w hurcie stanowi około 1% ceny końcowej. Inwestycja w kawiarnię zwraca się po pół roku. Marża na kawie (przy uwzględnieniu wszystkich kosztów) wynosi 300%.
Aż się prosi pytanie - prawda czy fałsz?

piątek, 4 stycznia 2013

konsumpcja na boku

Leżę sobie na boku i przyglądam się skrzynce po mandarynkach. Zwykła drewniana skrzynka, jakich pełno w hipermarketach. Pojawiła się w domu w związku z zakupem większej ilości tychże owoców.

Wyrzucić? Właściwie zawsze można i się zdąży. Ale jakby jej tu trochę złotej farby, albo nie, błękitnej? I obić boki materiałem?

Przypomina mi moje studenckie czasy, gdy kilka takich skrzynek stało w przedpokoju. Ustawione jedna na drugiej, zabejcowane na czerwono naturalną olejową bejcą z IKEI, stanowiły budżetową szafkę na buty. Koszt wykonania - pewnie z 15 zł. O tyle całość była poręczna, że można było z boku zobaczyć co jest w środku, a wyjęcie konkretnej pary wymagało tylko zdjęcia na chwilę wierzchniej warstwy bardzo lekkich skrzynek. Po dłuższym użytkowaniu okazało się, że jednak buty się trochę kurzą w tym ustrojstwie, od czego są jednak próbki wykładzin PCV? Od tego, żeby zrobić szczelniejsze dno w skrzyne - mało szlachetny materiał, ale darmowy i piasek się nie sypie na dolne warstwy. Te skrzynki zagrały jeszcze wielokrotnie, przy kolejnych przeprowadzkach.

Mam szafkę na buty, która najlepiej sprawdza się jako siedzisko, do przechowywania obuwia - poniżej przeciętnej. Gdyby ją jednak wysunąć spod wieszaka na ubranie i postawić z drugiej strony, to można zrezygnować z puffa stojącego pod lustrem. Puff ma elegancki zdejmowalny pokrowiec ze sztruksu.

Czy ktoś chciałby taki puff? Jutro wrzucę fotkę :)

wybór jako ekspresja

Nie jest niczym zaskakującym, że dokonując wyboru jako konsumenci mamy możliwość wyrażenia sobie. Może niekoniecznie jakiegoś głebokiego self, ale fani ajfona, czy koszul z logo TH wiedzą o czym piszę.

Mówimy tu jednak o konsumpcji społecznie widocznej. A co się dzieje z tą drugą częścią naszych wyborów? Wścibstwo co prawda zna kolor twoich majtek, ale czy wiadomo ile właściwie tych par majtek się posiada? Albo w czym się je trzyma?

Postawmy ten problem inaczej. Czy możemy wyrazić siebie poprzez nie_dokonywanie wyboru konsumenckiego, rozumianego jako powstrzymywanie się od kupowania przedmiotów z danej kategorii produktów? Nie posiadam krawatów. Nie posiadam koszul na spinki, albo mam tylko mankiety na spinki. Nie mam hmmm...

Czy dokonując decyzji na "nie" faktycznie wyrażamy siebie, czy wyrażamy brak siebie w tej części, która jest odpowiedzialna za daną kategorię, strefę?

Odpowiedź dobra na wszystko - "to zależy". Alergik, lub osoba która nie będzie zbierała kup po swoim pupilu, nie zdecyduje się na psa, jeśli mieszka w bloku. Podróżnik zrezygnuje z posiadania żywych roślin w domu, jeśli nie ma życzliwej cioci mieszkającej w sąsiedztwie.

Czego możesz nie mieć? Z czego możesz zrezygnować nie tylko bez uszczerbku dla swojej wygody, przyjemności, być może nawet poprawiając swój wizerunek, np.jako osoby eko, czy szanującej prawo do życia zwierząt, szczególnie tych co bardziej futrzastych? Jakie przedmioty kuchenne, przybory toaletowe, części garderoby, które są uważane za "must have" możesz spokojnie zapakować w foliowy worek i nie zaglądać do niego przez najbliższe 5 lat?





wtorek, 1 stycznia 2013

tak sobie patrzę krytycznie...

na swoje biurko i zastanawiam się, co z przedmiotów na nim stojących zdecydowanie powinno zmienić właściciela.

Yukka. Ukorzeniona, stoi w wazonie od kilku miesięcy i wygląda na bardzo zadowoloną ze swojego nowego życia.

Będzie czekać do skutku - aż pojawi pierwszy amator (idealnie z Warszawy, bo pocztą się jej nie podejmuję wysłać), który napisze w komentarzach, że reflektuje na roślinę.

A w bonusie diffenbachia - też sadzonka, rośnie jak szalona, tylko to krucha roślina i po przekroczeniu masy krytycznej lubi się złamać.

Nowy Rok

Nowy Rok, nowe postanowienia. Co tym razem macie na liście? Więcej ruchu? Zmienić pracę? Dokończyć remont?

Mam propozycję. Na teraz, na dziś. Z każdą zakupioną rzeczą, która nie jest żywnością, decyduję się rozstać z czymś, co mam w domu. Nowe spodnie? Stare out. Koszula? W zamian coś innego trafi do kogoś, kto bardziej potrzebuje tego przedmiotu. Może ta rzecz wyląduje u znajomych, na allegro, lub po prostu zostanie poddana recyklingowi?

Cel na ten rok - 31 grudnia 2013 posiadać mniej rzeczy, niż mam teraz. W sztukach, objętościowo i optycznie. Ten rok będzie rokiem upraszczania, minimalizowania, zmniejszania. Uwalniania energii. Pozbywania się kłopotów. Zyskiwania czasu i przestrzeni.

A jakie Wy macie postanowienia?